|
2012-05-18 :: Robota
Mam to wysane z mlekiem matki. Redagowanie jest marketingiem, a marketing służy sprzedaży reklam, egzemplarzy - wiem jak się gra na tym delikatnym instrumencie, a właściwie mechanizmie, mam 100 pomysłów na minutę, twórcze ADHD, odbywam dziesiątki spotkań - sprzedaję, kreuję, eksploduję. Marka pisma, ogranie tytułu, promocja, dystrybucja, redystrybucja, organizacja imprez, praca z wolontariuszami - mi to idzie letko. Tak naprawdę decydują kilometry przemierzonego chodnika, setki spotkań, tysiące rozmów telefonicznych. Na szczęście każden mnie kocha, a i wygląd mam poważny. W odwodzie Afryka. To jest taki mój wolontariat, w sensie, że działam społecznie czyli z najwyższych duchowych pobudek, a nie broń Boże merkantylnych, o nie! Aż dźwignę. Aż ruszy. Az zadzwoni. Wiem, że tak. Nie potrzebuję szansy, sam ją sobie wezmę. Stworzę se, wystrugam. Im jestem starszy, tym bardziej liczy się dla mnie towarzystwo. Z Janem Pieszczachowiczem tak. Z kimśtam kimśtam nie. No i tego.
2012-05-17 :: Nowa praca
Zostałem członkiem kolegium redakcyjnego Miesięcznika "Kraków". Poszukuję wolontariuszy - studentów dziennikarstwa, marketingu, zarządzania kulturą albo innych kierunków, którzy zechcą zająć się promocją marki, organizacją imprez, propagowaniem pisma, wezmą udział w moich szalonych akcjach, no i w ogóle będą mieli możliwość pracowania z Mistrzem. Artystów nie potrzebuję. Jeśli kogoś takiego znacie - proszę o kontakt.
2012-05-15 :: Szczecin
Po emocjach III Kongresu Afrykanistów Polskich w Szczecinie, gdzie wysłuchałem 100 fascynujących prezentacji, poznałem światową czołówkę naukowców: politologów, antropologów, etnografów, znawców kultur itd. (ach te śniadanka, te afrykańskie kolacje z dziczyzną, nocne Murzynów rozmowy!!!) ktoś musiał się mną zająć na poważnie. Zajęła się Joasia, lat 42. Silna kobieta. Joasia mieszka w rezerwacie przyrody i wychodzi z domu z dwoma kotami - uzbrojona w sztucer. Prowadziła już statek pełnomorski, w wolnych chwilach pływa kajakiem po starych niemieckich kanałach na Odrze, jeździ na rowerze, gra sportowo w siatkówkę z facetami. Doktorat napisała w tydzień. Habilitację napisze w 6 tygodni. Robi świetne drinki! I schabowe. Jak w Krakowie wybuchnie wojna, wezwę ja na pomoc - przypłynie pancernikiem albo przyjedzie czołgiem z odsieczą. Naprawdę, dobrze mieć taką rodzinę! Tak się podlizuję...
|