|
2010-08-12 :: Finisz Fezu Zgłosiłem na odprawie dwa teksty z Fezu, w ciszy raczej, ale mówią w końcu - pisz, a to mobilizuje. Mam na biurku reportaż w objętości 20 stron maszynopisu, ale są to różne opowieści, które trzeba dopiero intarsjować, tak jak stolarze w Fezie, a to strasznie trudne, no niewiarygodnie. Jutro zaczynam tę mordęgę. W nagrodę tekst o Marakeszu napiszę dopiero po powrocie z Węgier (albo na Węgrzech? Jak mnie coś przypili), ale to już będzie z górki. Jak sądzę. A potem, to co lubię i przy czym nie cierpię - fotografia.
2010-08-08 :: Fez Reportaz z Fezu jest, jak przypuszczałem, wyjątkowo trudny, będzie się składał z dwóch odrębnych tekstów i nie dałem rady nawet go zarysować w ciągu 2 dni. Może pierwszą warstwę skończę jutro, a może dopiero we wtorek, a potem będzie się to ciągnąć w sumie około 2 tygodni. Ale ufam, że później pójdzie już z górki! Choć jestem już tym wszystkim naprawdę zmęczony - nawet samym tematem.
Dlatego od wtorku zacznę chodzić w sprawie wystawy fotograficznej. Tu zerknę, tam zajrzę, coś się może napatoczy.
2010-08-05 :: Spekulacje Są liczne spekulacje: Algieria, z możliwością zobaczenia Mzabu - na czym mi osobliwie zależy. Zimbabwe? Ostatnio często myślę o Etiopii... A Rwanda?
|