O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2010-05-03 :: Uliczna burda
Bylem juz bardzo zmeczony. Po nieprzespanej nocy, spedzonej w cuchnacym, obrzydliwym hotelu Ali w Marakeszu za 20 euro. W upale 30 stopni ciagne 20kilowa walizka i dzwigam plecak. Nagle przyczepia sie do mnie uliczny sprzedawca okularow. Strasznie nachalny. Widac, ze nie jest fachowcem, moze dopiero zaczyna, dlatego chce na mnie przetestowac wszystkie numery jakie sobie przygotowal. Spotykam takich 10 dziennie i daje sobie z nimi rade, ale teraz jestem po prostu wsciekly i zmeczony. Mowie raz - Merci, dwa, nie dziekuje, jestem z Polski, nie mam pieniedzy, nic. Wreszcie odwracam sie juz zly i mowie po polsku - Spieprzaj. Facet eksploduje - Fuck you! Ja nie wytrzymuje. - No, you. Zaczynamy sie licytowac. Po chwili pojawia sie jego kolega. Instynktownie klade reke na pojemniku z gazem. Temperatura rosnie, nagle stracilem kontrole nad sytuacja i nad soba. Nie wiem co bedzie. I wtedy otwieraja sie drzwi zakladu fryzjerskiego, w ktorych staje olsniewajaca czysty policjant z drogowki. W tej sekundzie i ja i chlopcy znikamy. Trzezwieje. Jestem zly na siebie. Wywolalem burde uliczna w kraju arabskim nie wiadomo jak by sie ona skonczyla, co chlopcy mieli w kieszeniach i po czyjej stronie stanelaby policja. W dodatku, chlopak, jak chlopak - moze pozyczyl pieniadze na te okulary i strasznie potrzebowal je sprzedac? Ale ja juz poczulem, ze zaczynaja mi puszc zac nerwy. Ze powinienem wracac.

2010-05-03 :: Nagolenniki
Tyle sie naczytalem w Polsce o wsciekliznie panujacej w Maroku oraz o wezach na poludniu kraju, ze postanowilem sie jakos zabezpieczyc. W tym celu, w hurtowni spawalniczej, nabylem nagolenniki spawacza, produkt polski, skora, gatunek drugi. Wiozlem je przez cala Europe az wreszcie dotarlem do Zagory. Jade na Sahare. Ale jakos wstyd je wkladac, wzialem wiec nagolenniki do siatki. Gdy tylko usiadlem w kawiarni na kawe wylecialy 3 psy i juz bylem w ochraniaczach. Jade. Docieram do Mhabitu. Berberzy pytaja co mam na nogach. Czy sa to ochraniacze motocyklisty. Mowie ze nie, ze slyszalem, ze sa u nich weze... Myslalem, ze moje slowa powita salwa smiechu, a tu podziw. No, no, ale fajne, twarde, skuteczne, dobre. Weze tu panie takie, ze jak cie ugryzie to zrobisz trzy kroki i koniec. Nagolenniki staly sie wiec przebojem Sahary.

2010-05-02 :: Suma
Przejechalem 10 tysiecy kilometrow: autobusem, pociagiem, grande taxi i taxi kolektywna. Bylem wszedzie.
Mieszkalem w chlewie dla swin, w wieloosobowym schronisku, w rodzinie arabskiej oraz w ekskluzywnym hotelu, gdzie Bertolucci krecil film Pod oslona nieba.
Widzialem marokanska czestochowe i miasto upadle - Tanger, olsnil mnie Fez, a Marakesz zauroczyl, choc nie bezapelacyjnie.
Poznalem gory Atlas i Sahare, Rifenow, Berberow udajacych Tuaregow i prawdziwych ludzi pustyni.
Raz wywolalem uliczna rozrobe, raz nauczylem pasazerow wieloosobowej taksowki zabawy polegajacej na nasladowaniu glosow zwierzat.
Jadlem rzeczy wysmakowane i pichcone na chybcika na przydroznym grillu.
Widzialem najwznioslejsze przejawy sztuki arabskiej i najprymitywniejesze wioski gorskie.
Przez caly czas hamowalem zlosc. Na naciagaczy, oszustow, lobuzow, cwaniaczkow, ktorzy polowali od switu na turystow. Jedni z nas, jezdzacych po Maroku, znosili to lepiej inni gorzej - ja po 3 tygodniach mialem juz serdecznie dosc.
Teraz jestem w Almerii i nie musze wyjasniac jak tu jest klawo. Kapiele w cieplym morzu itd. Jutro jade do Murcji, A pojutrze mam autobus do kraju.