|
2010-02-12 :: Coś przyjemnego Zdarzyło mi się coś miłego. Poszedłem na obiadowy fast food - makaron z kurczakiem i sosem sojowym, a 9 zet., a tu z głośnika słyszę francuską piosenkę. Od razu wiedziałem, że znam wszystkie jej słowa, po chwili zacząłem odszyfrowywać zdania, łapać sens. Kiedy refren się powtórzył rozumiałem już całość. To było fenomenalne. Jakbym nagle odzyskał słuch!
Z Książki "Francuski dla początkujących" przerobiłem już 140 stron, obsłuchuję drugą kasetę. Naprawdę coś rozumiem, nawet we francuskiej telewizji. Jeśli wytrwam - będę wkrótce dukał po francusku, co napełni mnie wielkim szczęściem i otworzy wreszcie na Afrykę.
2010-02-07 :: 20 lekcja Doszedłem do 20 lekcji francuskiego, są już dwa czasy przyszłe - masakra, nie wyobrażam sobie, co będzie jak przyjdzie czas przeszły... Teraz idzie ciężko. Miliony odmian, każda nieregularna, zaimki, przyimki, przysłowki, jakbym nie był filologiem, to bym się załamał.
A wkrótce nowe foty.
2010-02-04 :: Rzeka krwi "Podniosłem wzrok. Ciemna postać szła w naszym kierunku, a stalowa lufa karabinu lśniła w świetle księżyca. Żołnierz był niski, szczerze mówiąc, był zaledwie chłopcem, a ja zdecydowałem się postawić wszystko na jedną kartę i zrobiłem coś, czego w ogóle nie planowałem. Wyskoczyłem z łódki na zniszczone molo i zacząłem wykrzykiwać komendy: - Jak się nazywasz? Gdzie jest oficer dowodzący?
Mój głos miał zakamuflować przerażenie. Żaden biały człowiek nie zawitał tu przez lata, nie mówiąc o przypłynięciu pirogą w środku nocy, więc bojownik miał wszelkie powody, by traktować mnie podejrzliwie..."
Kogo to interesuje - zapraszam do działu teksty
|