O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2010-02-02 :: List bez odpowiedzi
"Szanowni Państwo!
Jestem redaktorem wychodzącego w Krakowie „Dziennika Polskiego”, autorem dwóch albumów fotograficznych i cotygodniowego felietonu o problemach Afryki. Ostatnio otrzymałem propozycję zilustrowania tomu wierszy znanej krakowskiej poetki - Elżbiety Wojnarowskiej, której wiele liryków opisuje Maroko. Powstałby z tego album poetycko-fotograficzny: opowieść w wierszach i obrazach o tym pięknym, nie znanym mi kraju. W tym celu lecę wkrótce do Malagi, skąd popłynę do Tangeru.
Dzięki uprzejmości Ambasady Królestwa Maroka otrzymałem pismo, poświadczające profesjonalny charakter mojej podróży, której plonem, jak ufam, będzie wiele fajnych zdjęć i ciekawych artykułów. W związku z tym chciałbym zapytać: czy istniałaby szansa spotkania na trasie podróży mieszkających w Maroko Polaków, którzy mieliby ochotę opowiedzieć trochę o tym kraju? Z góry zapewniam, że nie mam ani czasu, ani ochoty, kogokolwiek absorbować swoją osobą. Chętnie zaproszę kogoś takiego na kawę, czy kolację. Gdyby Państwo (mimo swego wielkiego zapracowania) zechcieli mnie polecić komuś w Tangerze, Fezie lub Marakeszu byłbym bardzo wdzięczny.
Pozdrawiam serdecznie – Jakub Ciećkiewicz"
Taki był list. List bez odpowiedzi. Dziękuję Kochani w Ambasadzie! Nie chcę Wam burzyć kolorowych snów jakakolwiek formą dodatkowej aktywności. Dobranoc. Śpijcie dobrze!



2010-02-01 :: Francuski
Opanowałem już 17 lekcji francuskiego dla początkujących, tj. około 100 stron książki i około 35 minut ćwiczeń z taśmy. Tyle umiem. Mam nadzieję wkuć do wyjazdu 200 stron (całość ma ponad 400). Jakoś się tam dogadam. Czas na spotkania z dentystą, panią od szczepień, aptekarzem i różne zakupy. Jestem na prostej...

2010-01-28 :: Autopromocja 2
Co byśmy powiedzieli, gdyby Karel Got, w trakcie tournee po Stanach Zjednoczonych, zbierał datki na głodujące dzieci w Bieszczadach, a Goran Bregovic z Heleną Vondrackową zorganizowali koncert na rzecz ratowania stoczni gdańskiej? Co byśmy powiedzieli, gdyby zebrane w ten sposób fundusze trafiły do ministra gospodarki, który kupiłby za nie luksusowe mercedesy dla siebie, oraz dla Mira i Zbycha? Krzyknęlibyśmy gromko: Granda! Ba, już sama „humanitarna” działalność zagranicznych piosenkarzy wzbudziłaby nasze oburzenie.
A jednak. Kiedy gwiazdy popu: Bono i Bob Geldof organizują koncerty na rzecz Afryki, wszystkim wydaje się to absolutnie naturalne
Kogo interesuje ten problem - zapraszam do działu teksty!
Ps. Edyta wyszukała taka stronkę: http://afrique.arte.tv Warto zajrzeć!