Próba modlitwy na koniec wieku

niewesoła myśl o poranku ciemnym
że jest się tylko forma skupienia energii
przez chwilę człowiekiem za moment chmura
niezapominajka psem kamieniem góra
mięsista masa materii w rzeźnickich łapach
przypadku co nicuje przekształca ugniata
a tu luty brnie przez jałowa pustynię
wrogie wirusy w państwie ciała rozprzężenie
i przeświadczenie że się jest tylko fabryka ciała
co je i wydala co je i wydala...
znikąd ratunku nikły odblask wiary
w zbawienie poprzez poetyckie czary
Boee końca wieku wypłoszony
przez elektroniczne rozumy
tak niepewny mglisty daleki dopomóż
podaj przez internetowe galaktyki
opuszek bożego palca
jak Adamowi w kaplicy
sykstyńskiej
na znak że panujesz jeszcze
nad tym wszystkim...
|