|
|
Wspomnienie wieczornej letniej burzy

ciemno wszędzie
znienacka porykuje burza
połyskując błyskawicami kłów
świat ginie
to znów wyjawia w szybie
wykrzywiona krzykiem
twarz szaleńca
dookoła gruszy
ucieka przed sobą
na łeb na szyję
nietoperz
spłoszony ogród
pragnie odfrunąć
wymachując trwożnie
ciemnymi skrzydłami
nawet
powolne ślimaki -
przed burza też rozedrgane
zaplatają na ścianie ganku
erekcyjny taniec
po grzbiecie chłopca
chodzą słodkie dreszcze
wstrzymuje oddech
słysząc zewsząd
nadciągająca po dachówkach
konnicę deszczu
jak odległe wyobrażenie
nieznanej mu jeszcze
Przyszłości
Borzęcin, lipiec 1999
|