|
2010-03-13 :: Dyskusja Portal poezja-polska.pl zaprosił mnie do udziału w videodyskusji o książce Domosławskiego. Byłem. Coś tam mówiłem. A sam portal: wspaniała inicjatywa. Niezależna, prywatna, spontaniczna - dobra rzecz. Będę się przyglądął i zachęcam innych.
2010-03-07 :: Polak za granicą Uważne przestudiowanie portalu MSZ prowadzi do pesymistycznych wniosków. Al-Kaida przeniosła się do Afryki Północnej, a główne centrum terrorystyczne znajduje się w północnym Mali. Bandyci z Tunezji, Algierii, Maroka i Mauretanii - są gotowi porwać turystów dla okupu. W Nigrze krajobraz wojenny. Praktycznie cały Sahel jest wyłączony z podróży. Bo Muammar zablokował wizy, a w Egipcie też czasem coś wybuchnie. Afryka, Afryka...
2010-03-06 :: Francuski Połknąłem 25 lekcji francuskiego, równo 150 stron samouczka, prawie 3 strony kasety magnetofonowej. Jest ciężko, ale wolę sam w to brnąć, niż chodzić na lekcje, do których nigdy się nie zdążyłem przygotować. Twardo ładuję wiedzę. Na nic innego, poza obowiązkami, nie starcza mi czasu - nocami czytam Domosławskiego. Upada wielki mit dziennikarstwa...
2010-03-05 :: Nauka chodzenia Chodzi się po kruchym lodzie, po delikatnych krach, ale człowiek tego nie widzi. Sądzi, że wszędzie porozlewano bezpieczny asfalt, z każdego miesca można zadzwonić przez komórkę, a bogactwo gwarantuje nieśmiertelność. Potem wystarczy tylko jeden trzask, żeby przywrócić równowagę między życiem i sposobem widzenia. Kruchość. Tymczasowość. Nietrwałość. Mój podziw budzi rzetelność rzemieślników, budowniczych katedr, dorzucających coś od siebie do strumieni pokoleń. Rzemiosło - jako obrona przed śmiercią.
2010-02-27 :: Samo życie Narty na Maciejowej - w poadającym śniegu - super! Było może 8 osób na wyciągu. Zabawa od rana - chyba już ostatni raz w tym roku. Wreszcie udało mi się trochę wypocząć. Teraz czytam książkę o Kapuścińskim - jeszcze bez wyraźnej opinii. Piję herbatę. Myślę, że taka sytuacja spokoju, relaksu, bez większych wydarzeń, a co za tym idzie stresów - to jest właśnie szczęście.
2010-02-26 :: Przerwa W skutek różnych dziwnych zdarzeń ogłaszam przerwę od Afryki i przygotowań do wyjazdu. Zmiany w kompozycji sobotniego magazynu, gdzie publikowałem teksty afrykańskie, przeniosły tę rubryczkę w rejony magazynu piątkowego, ale waham się, czy czytelnik jest otwarty na taką propozycję właśnie w piątek. Korzystając z zamieszania, zapowiedziałem w redakcji, że chcę teraz trochę odpocząć, pojechać na narty i przygotować numer na Wialkanoc. Potem - zobaczymy. W ogóle, wiele spraw muszę przemysleć.
2010-02-24 :: Maroko Wyjazd do Maroka przeniesiony na kwiecień. Kasia uważa, że tak miało być, i to mnie osłoni przed jakimś niebezpieczeństwem. Jedyne jakie mi przychodzi do głowy to polio, bo moja szczepionka zacznie działać dopiero za 3 tygodnie. Jeszcze się poduczę francuskiego, jeszcze się lepiej przygotuję poznawczo. No, trudno.
2010-02-20 :: Tanger Czytam teraz wiele o Tangerze i widzę, że będę musiał napisać o Billu Burroughs'ie, Powlu Bowlesie, Allanie Ginsbergu, Jacku Kerouac'ku, moim ulubionym poecie amerykańskim - Lawrence Ferlinghettim, o Orlowskim, Corso, o Jane Auer, a także o Sidi Hosni, Petit Socco, wielkich fetach lat 60-tych, zaszczycanych przez piekną Jacqueline Kennedy i Onasisa. Tylko kiedy ja to wszystko napiszę i gdzie pomieszczę? Materiał jest na dwie kolumny w gazecie - na wielki esej o wypaleniu się kultury amerykańskiej lat 60-tych, hipsterach, bitnikach, itd. Tylko czy ktoś chce o tym czytać? Czy poza mną to kogoś obchodzi? A może właśnie nie trzeba sobie zadawać takich pytań? Tylko robić swoje? Sam nie wiem. Naprawdę.
2010-02-19 :: Lotnictwo Obawy związane z lataniem (zwłaszcza samotnym) tak bardzo dały mi się we znaki, że coś wkońcu musiałem z tym zrobić. I zrobiłem. Zażyłem dużego procha na uspokojenie i poleciałem do Warszawy. Wszystko przebiegło gładko, sprawnie (nie powiem przyjemnie, ale i nie tragicznie). Tylko lot trwał trochę jak dla mnie... za krótko. 35 minut. Gdyby to była godzina, 90 minut, lepiej bym przetestował swoje pomysły na spędzenie czasu w samolocie - zwłaszcza na dłuższym dystansie. Jak się zwał, tak się zwał - z Okęcia do mojej noclegowni w centrum jechałem 90 minut autobusem.
2010-02-16 :: O moich fotografiach ...tym co łączy Elżbietę Wojnarowską, poezję Maghrebu, credo Peipera i zdjęcia, które właśnie rysuję w wyobraźni - jest obraz. Rozpięty nad morzem śródziemnym niezrozumienia, pomiędzy brzegami kultur. Rysuję je tym pilniej. Tym uważniej. Żeby kiedyś, zdecydowanie, już bez lęku, nacisnąć migawkę i wyzwolić ostateczną pointę....
Kogo to interesuje - zapraszam do działu teksty
Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47
|